Wyślij wiadomość
Temat *
Autor *
Treść *
Kod * Obrazek CaptchaWygeneruj inny
   
 

Natalia Newińska z Husiatyna

 Szanowna Pani, 
z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością przeczytałam pamiętniki. Moja rodzina też mieszkała w Sidorowie. Pracuję jako nauczycielka języka polskiego w Husiatynie. Pamiętniki Pani zainspirowały mnie do napisania scenariusza lekcji oraz projektu edukacyjnego dla udziału w Ogólnoukraińskim Konkursie „Twórczy nauczyciel języka polskiego” pod hasłem „Uczenie jest niekończącą się podróżą”. W tym konkursie zajęłam II miejsce. Bardzo chcę przesłać Pani ten scenariusz.

Z wyrazami szacunku Natalia Newińska

 

środa, 20, lipiec 2022

stockente_2005@yahoo.de: wspomnienia

Dziekuje serdecznie za piekna lekture - Pani wspomnienia ozywily moj swiat dzieciecy  - 

niedziela, 13, sierpień 2017

Jarosław Madaj: Podole

Z prawdziwą przyjemnością przeczytałem Nasze wakacje we Lwowie i na Podolu. Sam tam byłem wielokrotnie ( w tym roku również: Jaremcze, Worochta, Howerla) i miło mi było powspominać moje tam pobyty (Chocim) i zobaczyć jak dzieci moich przyjaciół zwiedzają jaskinie i zamki na Ukrainie. 

wtorek, 01, listopad 2016

Łukasz Pilch: List z Warszawy

Mieszkałem we Dworze przez trzy lata (2003-2005) -Pani strona zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jest genialnym i cennym źródłem informacji, których wcześniej nie posiadałem a za które ciepło dziękuję. Wrzucam do ulubionych. Będę zaglądał tak często, jak to będzie tylko możliwe.
Dołączam serdeczne pozdrowienia

 

środa, 10, luty 2016

Halina: Witam! Miałam przyjemność przeczytać wspomnienia Małgosi z jej dzieciństwa

Witam! Miałam przyjemność przeczytać wspomnienia Małgosi z jej dzieciństwa, w Sidorowie. Moja mama, Janina z domu Kulesza bawiła się często w dzieciństwie z jej młodszą siostrą Zosią. Mama dzisiaj ma 86 lat, jest w dobrej formie i często rozmawiamy o jej tragicznych losach. Mieszkali w Wasylkowie.  Rodzinę wymordowała UPA. Zginął ojciec Kazimierz, brat Jan, siostra Wiktoria ze swoim 4 letnim synkiem, Czesiem.  Ona sama mając 9 lat uciekła z matką,  Emilią, na zachód Polski. Dzisiaj mieszkamy w Lesznie Wielkopolskim.  Właśnie moja młodsza siostra, Małgosia wraca z miejsc dzieciństwa naszej mamy. Była  w Wasylkowie, Sidorowie. Zapaliła znicze między innymi na grobowcu rodziny Paygertow.  Pozdrawiam całą rodzinę, życzę zdrowia i dziękuję za bloga i wspomnienia.  Halina, średnia córka Janiny z domu Kulesza

 

środa, 21, październik 2015

Marian Pasciak: Pani Mario, oczywiście zgadzam się...

Pani Mario, oczywiście zgadzam się, będę zaszczycony.Co do naszego  księdza (Czesława Korczykowskiego), który stoi mi przed oczami jak żywy, to po sprawdzeniu muszę przyznać rację Pani. Do tej sytuacji pasuje dowcip jednego z moich profesorów dotyczący naszej pamięci: "Choć jestem na sto procent pewny, że Pana Tadeusza napisał Sienkiewicz, to jednak wolę to sprawdzić". Serdecznie dziękuje i pozdrawiam;Marian Paściak

poniedziałek, 19, październik 2015

Marian Paściak: Pani Mario. Przypadkowo trafiłem na Pani stronę ....

Pani Mario. Przypadkowo trafiłem na Pani stronę i ogromnie mnie ona zainteresowała, bo jestem pani rówieśnikiem i pochodzę z tamtych stron (Bartkówka). Pani rodziców widywałem zarówno w aptece, jak i w kościele (w stallach obok p. Steciwków). Panią też pamiętam jako licealistkę, a potem , gdy studiowałem na UJOCIE, jako bohaterkę wypadków marcowych. Religii uczył mnie Ks. Czesław Korczakowski (nie Korczykowski), który przyjął mnie też do ministrantów, i  kilka lat później ks. Kokoszka - człowiek z wielkim poczuciem humoru. Znam też z opowiadań rodziców wydarzenia opisane przez Pani Mamę, Serdecznie pozdrawiam. Marian Paściak

 

poniedziałek, 19, październik 2015

Krystyna Skawińska: Bronowice

Szanowna Pani, 
Z wielkim zainteresowaniem przejrzałam stronę i przeczytałam pamiętniki. Jest w nich wzmianka o rodzinie Skrzyńskich z Bachórza, potomkach Ignacego i Teresy z Finków. [Wiąże mnie z nimi córka Ignacego  - Józefa, żona Józefa Dąmbskiego z Nosówki.] W pamiętnikach jest też wzmianka o Bronowicach i fotografia przedstawiająca Zbigniewa Trzecieskiego z rodziną na tle kościoła parafialnego - wówczas kaplicy- i starej plebanii. To wspaniała fotografia, dla mnie unikatowa, bo rodzina mieszka niemal obok (100m)w starej wilii - już 100 lat, ale najwcześniejszą fotografię mam z ok. 1911 roku. 
Jestem ogromnie ciekawa, czy są jeszcze jakieś informacje dotyczące pobytu w Bronowicach, może inne fotografie ? 
Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami
Krystyna Skawińska

 

niedziela, 18, październik 2015

standexbg: Szukam informacj cd

Bardzo dziękuje za zainteresowanie i bedę bardzo wdzięczny jeśli umieści Pani Informacje na temat  dziadka i rodziny (według informacji dziadek urodzil sie w 1932 roku w Sidorów  nazywał sie Edward Gieregowski - ale są pogłoski ,że wcześniej nazywał sie Gierega - ale to nie potwierdzone informacje)

Dziękuje i życzę dla Pani i Rodziny dużo zdrowia 

 

niedziela, 18, październik 2015

standexbg: Szukam informacj

Witam serdecznie , szukając swoich korzeni od strony tato  natrafiłem na Pani storne , która z ciekawością czytam szukając informacji na temat mojego pradziadka  ,który mieszkał przed wojna w Sidorów (Ukraina)- musiał uciekać wraz z rodzina(podobno) z tej miejscowości. Nazwisko pradziadka to Gieregowski (Gierega) Karol  a jego żona Ludwika (mój dziadek ma na imię Edward).Może ma Pani jakieś informacje kojarzy kogoś takiego z Sidorów?

 

niedziela, 18, październik 2015

Karol Adamczyk: Wzruszający pamiętnik ...

Wzruszający pamiętnik, niesamowity dokument. 
Gdyby miała Pani jakieś  informacje o rodzinie Ładyńskich,  jest w pamiętniku Wiktoria (1801-1900),
 to bardzo proszę o przesłanie.
Pozdrawiam serdecznie w imieniu Ładyńskich.

 

sobota, 21, luty 2015

Anna Głowacka: Marysiu,prawie codziennie .....

Marysiu,prawie codziennie, wieczorem,w łóżku czytałam wspaniałe dzieje Twojej Rodziny-niektóre fragmenty po kilka razy-jestem niepocieszona bo już niestety skończyłam.
Teraz opowiadam Jerzemu podziwiamy zdjęcia.
 Musieliście włożyć w to dużo pracy,ale warto było,rzadko się zdarza, żeby przez tyle pokoleń,z taką pieczołowitością gromadzić materiały i żeby je przechować przez wojenne czasy.Dzięki będę jeszcze tam zaglądać nie raz.  - Anka i Jerzy Głowaccy

poniedziałek, 02, luty 2015

Jan Piejko: Bardzo kocham patriotów Polski ...

Bardzo kocham patriotów Polski . A więcej wszystkich Was, ponieważ mamy wspólny Sidorow . Gratuluję z nagrodą od prezydenta  . Szczycę się Wami . Chlubię  Wami . Pozdrawiam

niedziela, 04, styczeń 2015

Piotr Łoś: O proszę, strona nabrała ....

O proszę, strona nabrała też nowocześniejszej szaty i techniki :-). A ja sobie ostatnio "poczytuję" c. Maryneczkę Bobrzyńską :-). Kawałkami, powolutku, bo to straszna kobyła. Ale ciekawa!!! Ściskam wszystkich, Piotr

niedziela, 30, marzec 2014

Ian Pieyko: Dziękuję za takie historyczne ...

Dziękuję za   takie  historyczne   wspomnienia . Na dany czas mieszkam  w Sidorowie . I mi bardzo przyjemnie czytać o takim  przepięknym miejscu w świecie  . patrzyć  na foto ludzi które żyły w tym czasie na tej ziemi  . Bardzo żal że budowli i bibliotekę  zniszczono .Niszczyły i biły kościół, myślę że Jezusa też biły i on zmartwychwstał , tak i zmartwychwstanie kościół. Chcę zwrócić się do wszystkich kto żył w Sidorowie  . do ich dzieci,  wnuków  i prawnuków - nie zapominajcie o Sidorowie, przychodźcie  tu, Matka  Boska  która stoi na frontonie Sidoroscego kościoła  modlitewny złożywszy ręce zawsze czeka na was  .
I  ia też czekam .

środa, 14, sierpień 2013

Małgorzata Jacewicz: Witam Panią, z ogromną przyjemnością...

Witam Panią,
z ogromną przyjemnością przeczytałam Pani wspomnienia, jak również wspomnienia Pani Bliskich. Choć osobiste i pisane dla Rodziny, naprawdę mnie zainteresowały. Szczególnie dlatego, że pojawia się w nich osoba, która łączy nasze wspomnienia. Na Pani stronę trafiłam, również snując wspomnienia o wakacjach, spędzonych u babci, a właściwie nie u babci, tylko na plebanii w Warzycach, gdzie pracowała jako gospodyni. Nasze wspomnienia dzieli 30 lat, ale łączy postać księdza Czesława Korczykowskiego, który był w latach 80-tych proboszczem w Warzycach i gościł nas co roku jak własną rodzinę. Ostatnio właśnie wspominałam czasy wypraw przez całą Polskę, z odległych Mazur do Warzyc, wspominałam księdza Czesława, który był wspaniałym człowiekiem, uwielbiał dzieci i - może zabrzmi to dziwnie, ale  chwilami wolałam Go od własnej babci (dość wymagającej i surowej). Pani opowieść o myszkach z chusteczki, które robił Ksiądz Czesław
 przywołała w mojej pamięci jego życzliwy uśmiech i dobrotliwe spojrzenie zza okularów. Ostatni raz widziałam Księdza Korczykowskiego kilka miesięcy przed śmiercią, latem 1994 roku. Był już bardzo schorowany, choć lekarze nie do końca wiedzieli, co Mu dolega. Pamiętam, że, goszcząc w wakacje w Warzycach, bardzo przeżywałam chorobę Księdza, obrzęd ostatniego namaszczenia, którego Mu wówczas udzielono. Ksiądz zmarł pod koniec października 1994 roku. I co roku, kiedy odżywają wspomnienia wakacji z dzieciństwa, przypominam sobie właśnie tę starą plebanię, ocieniona wielkimi włoskimi orzechami, z zawsze uśmiechniętym i pogodnym, choć budzącym respekt jednak, Księdzem Czesławem.  I w taki właśnie sposób, szukając w sieci zdjęć, informacji, trafiłam na Pani stronę. Naprawdę, rzadko zdarza się w Internecie znaleźć treści tak wartościowe a do tego w jakiejś mierze osobiste. Dlatego do Pani piszę, dziękując za wspaniałą sobot
 nią lekturę:)
Serdecznie pozdrawiam
Małgorzata Jacewicz

poniedziałek, 08, lipiec 2013

Donata: Czytałam ze wzruszeniem ....

Czytałam ze wzruszeniem, w mojej pracy magisterskiej jeden z rodziałów poświęciłam poematowi Adama Pajgerta "Kadmea "; napisałam również, dawno temu,artykuł: ZAPOMNIANY ROMANTYK. Państwa przodek pisywał piękne wiersze. Dziękuję

poniedziałek, 18, czerwiec 2012

Paul de Nowina Konopka: Ze niemałym smutkiem ...

Ze niemałym smutkiem przeczytałem historię Pani rodziny. Pewnie jeszcze do niej powrócę jak do dobrej poezji.

sobota, 26, maj 2012

Małgosia Tymicka: Marysiu! Jednym tchem ...

Marysiu! Jednym tchem przeczytłlam pamiętnik P.Eleonory z Jaxa Chamców Trzecieskiej. Jestem pod wrażeniem przepięknych treści, jasności i klarowności wywodu, pióra o lekkości kolibra...
Żal, że nie ma już tego świata solidnego, rycerskiego, eleganckiego, dworów o wspaniałych tradycjach,ludzi o duchu niezłomnym i wartościach najwyższych. I komu to przeszkadzało, pytam???
Dziękuje Ci bardzo. Małgosia T.

wtorek, 24, styczeń 2012

Zbigniew Rojek: Przed chwila przeczytałem .....

Przed chwila przeczytałem pamiętnik Pani Moysowej.Jestem urzeczony genialnie opowiedziana historia.Pochodzę z Dynowa a mój ojciec Henryk pomagał czasem Pani Moysowej w różnych sprawach rachunkowo prawnych czy też dzierżawy gruntów i łąk.Pamiętam z dzieciństwa spotkania brydżowe, które raz w roku urządzał każdy z grających. Przychodzili do naszego mieszkania ks. Śmietana, Pan Paygert, Państwo Orłosiowie i dr Krasiczyński. Rozdania trwały do białego rana. Pamiętam ostatnie spotkanie z Panią Moysową.Było to w czerwcu 1978r. Byłem w Dynowie z żoną i 6 miesięczną córką Eweliną. Ojciec powiedział, że idzie do dworu bo Pani Moysowa prosiła o pomoc w jakiejś sprawie. Poszliśmy tam razem z żoną i dzieckiem. Rozmawialiśmy przed dworem w ogrodzie i w pewnym momencie rozmowa zeszła na tematy motoryzacji. Pani Moysowa powiedziała: "ja w dwudziestym pierwszym roku miałam ośmiocylindrowego Forda i jako jedna z pierwszych kobiet w Polsce prawo jazdy". W tamtych czasach takie stwierdzenie robiło ogromne wrażenie. Widzę, że historii do przeczytania jest więcej na Pani stronie, pozdrawiam serdecznie spieszę czytać Zbigniew Rojek.

niedziela, 22, styczeń 2012

Zbigniew Rojek: Cieszę się bardzo, że ....

Cieszę się bardzo, że moje wspomnienia dokładają maleńką cegiełkę do obrazu tamtych czasów. Muszę się przyznać, że pisanie nie jest moją najmocniejszą stroną, a ten list jest pierwszym od ponad 25 lat ale nie mogłem się oprzeć pokusie.
Oczywiście cała przyjemność po mojej stronie jeżeli może Pani ten list wykorzystać. Chciałbym dodać do moich wspomnień o spotkaniach brydżowych, że przychodził na nie oprócz ks. Śmietany ks. Bar, a później ks. Wojcik. Pamiętam gorączkę przygotowań do tych spotkań. Mama uwijała się przygotowując dania na kolację jakich na codzień nie widywaliśmy. Jako dziecko nie bardzo rozumiałem o co w tym wszystkim chodzi ale intuicyjnie wyczuwałem, że ocieram się o zupełnie inny świat. Świat którego już nie ma.
Ze szkoły podstawowej pamięta Pani prawdopodobnie mojego starszego brata Janusza ur. w 1947r. Ja urodziłem się razem z bratem bliźniakiem w 1952r., a szkołę 8 klasową ukończyłem w 1967r. po czym wyjechałem z Dynowa i nigdy oprócz wakacji na stałe do niego nie wróciłem. Z Waszego rodzeństwa najbardziej pamiętam Marcina i doskonale rodziców. Pod koniec lat 60 tych naszą pasją były modele latające. Żeby uruchomić silnik akrobatki potrzebne było paliwo, którego w sklepach /jak zresztą większości/nie było. Wysyłaliśmy ojca do apteki po eter i naftę. Robił to bardzo niechętnie i bez przekonania ale Wasz ojciec był bardziej wyrozumiały i za każdym razem tato wracał z butelkami eteru i nafty. I znowu na stadionie mogliśmy zrobić pokaz pojedynku dwóch akrobatek obcinając sobie śmigłami papierowe taśmy przypięte do ogonów.
 Chwilę później zajęliśmy się z bratem bliźniakiem muzyką, która gdzieś tam w nas drzemała od dawna, ale wcześniej nie było warunków. Po tragicznej śmierci Marka Witkowskiego, pierwszego gitarzysty w Dynowie powstała pustka. Świat jednak nieubłaganie szedł naprzód a z nim Rock and Roll.  Musieliśmy te pustkę wypełnić. W naszym bandzie oprócz nas dwóch grali Wacek Mazur, Franio Socha na zmianę z Januszem Rybakiem. Do dziś niektórzy w Dynowie pamiętają koncert na dachu w rynku oraz msze beatowe w dynowskim kościele w 1970r.
 Do Dynowa wracałem też w latach 90 tych z jeszcze większą "zadymą". Organizowałem w Dynowie obozy muzyczne z warsztatami dla młodych uzdolnionych muzycznie członków Towarzystwa Muzycznego "Pod Papugami" ze Stalowej Woli, którego byłem inicjatorem. Przywoziłem od 30 do 40 młodych gniewnych i była niezła jazda. Graliśmy bardzo dużo koncertów w Ośrodku Kultury, a także plenerowych w rynku i ruinach zamku w Dąbrówce. Podczas obozu w 1996r. jeden z koncertów w dynowskim rynku zatytułowałem pamięci dedykowałem  nieżyjącym gitarzystom dynowskim: Markowi Witkowskiemu i mojemu bratu bliźniakowi Kazikowi. O Marku zdobyłem więcej informacji od Marty Majewskiej. Zapowiadając koncert przypomniałem widzom zebranym w rynku postacie nieżyjących muzyków. W tym koncercie zagrali moi młodzi wychowankowie, którzy wtedy nie przewidywali ze będą robić w przyszłości całkiem fajne kariery miedzy innymi: Jacek Tarkowski pianista Moniki Brodki,producent muzyczny polskich seriali, Szymon Majewski Show, Łukasz Moskal perkusista Zakopałer, Piotr Hołody basista WooWoo, Modest Ruciński aktor /Teatr Narodowy/ i Maciej Zakościelny aktor.
 Jest tych historii związanych z Dynowem o wiele więcej ale już przynudziłem wystarczająco. Dynów jest tym miejscem na ziemi do którego wracam zawsze z przyjemnością a wspomnienia z niego najmilsze.
Pozdrawiam serdecznie Zbigniew Rojek.

wtorek, 24, styczeń 2012

Krzysztof Nakoneczny: Witam nazywam sie Krzysztof Nakoneczny...

Witam nazywam sie Krzysztof Nakoneczny. Moja rodzina Babcia dziadek i reszta urodziła się i spędziła kawal życia W Sidorowie. Nazywali sie Nakoneczni a rodzina od strony babci Rymarz. Zostali wysiedleni Na Dolnyslask do Chocianowa. Czy ktos ich moze zna i pamieta zapraszam do mnie na mail doktorkrzys@gmail.com

poniedziałek, 26, grudzień 2011

Witold Iskrzycki: Chciałbym o ile to możliwe...

Chciałbym o ile to możliwe, poprosić o większą ilość informacji dotyczących postaci wymienionych w pamiętniku "Eleonory". Chodzi tu o rodzinę Oskara Pruszyńskiego z Gardyszówki w pow. żytomierskim.
Mój dziadek Stanisław i jego troje rodzeństwa , dzieci Jekatieriny z d. Ejsmont i  Jana Ludwikowicza Iskrzyckiego h. Jelita, byli w tym czasie również mieszkańcami wspomnianej Gardyszówki, tzw. Kotelańskiej.
 Badając  genealogię własnej rodziny , mam nadzieję poznać szerzej ówczesną rzeczywistość otaczającego ich środowiska . Biorąc pod uwagę niewielki obszar miejscowości , myślę że obie rodziny mogły mieć ze sobą styczność .
Szkopuł w tym jednak, bo  kilkanaście kilometrów na zachód od Berdyczewa  również istnieje miejscowość o tej samej nazwie . Z którą więc z nich należałoby kojarzyć  posiadłość Państwa Pruszyńskich ?

czwartek, 13, październik 2011

Krzysztof: Mój ojciec Adam Ławicki urodził....

Mój ojciec Adam Ławicki urodził się i wychował w Siodorowie. Po wojnie wraz z rodziną oraz chyba połową wioski wyjechali na "ziemie odzyskane" i wspólnie osiedli we wsi Warta Bolesławiecka na Dolnym Śląsku. W tej wsi ja się wychowałem słuchając bardzo często wspomnień o pięknym Podolu, Sidorowie i tamtejszych jarach (długo nie mogłem sobie wyobrazić jak może wyglądać taki jar). Mój ojciec już nie żyje lecz w Warcie mieszka jeszcze sporo osób pamiętających Sidorów. 20 lat temu byłem w okolicy Sidorowa lecz na miejsce nie dotarłem. Może w przyszłym roku...

poniedziałek, 25, lipiec 2011

Witold: Chciałbym zapytać gdzie mógłbym

Chciałbym zapytać gdzie mógłbym znaleźć więcej informacji na temat rodziny Oskara Pruszyńskiego z Gardyszówki w rejonie Żytomierza , wpomnianego w pamiętniku Eleonory. Prowadzę badania dotyczące  moich przodków rodu Iskrzycki h. Jelita .Dodam że pradziad Jan Ludwikowicz Iskrzycki wraz z żoną Jekatieriną z d. Ejsmont i czwórką dzieci , Stanisławem, Antoniną , Józefą i Józefem , na przełomie wieków , byli mieszkańcami Gardyszówki, tzw Kotelańskiej,sąsiadującej z Andryszówką .  Biorąc pod uwagę że miejscowość jest niewielka ,  obie rodziny mogły mieć ze sobą kontakt. Zależy mi na odkrywaniu ówczesnej rzeczywistości życia rodziny i jej otoczenia .Dodam też że kilkanaście kilometrów na zachód od Berdyczowa  również istnieje miejscowość o nazwie Gardyszówka . W związku z tym, chciałbym prosić przede wszystkim o wyjaśnienie z którą Gardyszóką związani są Państwo Pruszyńscy ?

wtorek, 11, październik 2011

Henryk: Sidorów to magiczne słowo

Sidorów to magiczne słowo ze wspomnień mojego dziadka i mojej mamy,którzy mieszkali tam przed wojną.Dziękuję przypadkowi dzięki któremu mogłem choć trochę poznać tamte strony. Pozdrawiam wszystkich którzy czują się Sidorowianami.

niedziela, 13, marzec 2011

wiki: jestem zupełnie obcą osobą ,

jestem zupełnie obcą osobą , trafiłam tu przypadkiem i ... nie mogę się oderwać od tych cudownych wspomnień dziękuję za tę chwilę zadumy, zatrzymania i zapomnienia o pędzącej rzeczywistości

PS. podziwiam ogrom pracy nad stroną i spisaniem wspomnień...

wtorek, 28, wrzesień 2010

anna: dziękuję za pięknie spisane w

dziękuję za pięknie spisane wspomnienia z sidorowa,miejsca urodzenia/1924/,dzieciństwa i młodości mojej mamy antoniny z d.nadkierniczna .listonosz przychodzący do dworu po listy to mój dziadek.pozdrawiam

sobota, 28, sierpień 2010

Michal A Trzecieski: Droga Kuzynko z XVI wieku;

Droga Kuzynko z XVI wieku;
Dziekuje serdecznie za stworzenie tej ciekawej strony internetowej i za mase intersujacych informacji. Szczegolnie pamietniki, ktore z wielkim zapalem przestudiowalem od deski do deski.
Podziwiam trud i czas wlozony w kultywowanie tej strony.
Pozdrawiam
Michal z Kanady

sobota, 27, luty 2010

Józefa Marszałek {Kiełbasówna}: Serdeczne pozdrowienia

Serdeczne pozdrowienia dla Marychny od dawnej opiekunki Józi Kiełbasówny. Po przeczytaniu i oglądnięciu zdjęc na stronie, powróciły do mnie wspomnienia z młodych lat. Jeżeli będziesz kiedyś w Dynowie to zapraszam.
Pozdrów Mareczka i Mrcinka.

niedziela, 21, luty 2010

Anna: Witam Sz.P. Marychne Baraniecką

Witam Sz.P. Marychne Baraniecką Witkowską.Nazywam się Anna Chwałowska ma 25 lat.Na stronie znalazłam Annę Chwałowską,żonę Hipolita Trzeciewskiego.Czy od Pani mogłabym dowiedzieć się czegoś więcej o żonie Hipolita.Mam wrażenie,że te nazwiska nie są jedynie zbiegiem okoliczności.Będę wdzieczna za pomoc.Moc Pozdrowoeń!

sobota, 28, listopad 2009

Władysław: Pragne postawić dwa pytania:

Pragne postawić dwa pytania:

Pierwsze do gości dokonujących swoich wpisów  na tym forum: Czy są osoby związane z Sidorowem i okolicami , które  były by zainteresowane zawiązać łącznośc pomiędzy sobą i wymienic się wspomnieniami?

Drugie do właściciela i administratora strony - czy zechciał by skojarzyć te osoby chętne poprzez wysłanie im mojego zapytania a następnie za ich zgodą przesłanie  adresów mailowych?

----[dodane przez admin - oczywiście nie ma problemu, jezeli tylko jest taka potrzeba i będize odzew zgromadzę adresy. Proszę zainteresowanych o użycie formularza do kontakty (w menu --> kontakt) na tej stronie do przesłania namiarów do siebie]----

Wydaje mi się, ze mogła by to być dobra przygoda. Ja chętnie poznał bym kogoś o tamtym kresowym rodowodzie.

wtorek, 23, wrzesień 2008

Paweł Dunajewski: witam,mój ojciec urodził się w Dynowie

witam,mój ojciec urodził się w Dynowie w sierpniu 1907 roku ,miał starszą siostrę Barbarę i brata Jana.Jego rodzicami byli Stanisław i Jadwiga Dunajewscy.Może w państwa pamięci zachowały się jakieś wspomnienia.Mam też z tamtych czasów troszkę fotografii .

sobota, 13, wrzesień 2008

marcin: witam. interesuje mnie historia Dynowa...

witam. interesuje mnie historia Dynowa choc pochodze z Przeworska, mieszkam tu od 1985roku. pamietam dwor przed przebudowa... pozostałość po sadzie....przebywajac u Kołczów (chrzesna) podziwiałem uroki starego budownictwa....

prosze zapisac na papierze swoje wspomnienia, sa naprawde interesujace.

pozdrawiam

piątek, 15, sierpień 2008

Tomasz Jaxa-Chamiec: Wspomnienia o sp. wuju Stefanku....

Wspomnienia o sp. wuju Stefanku i osoba wuja Adama Paygerta to takze niezwykle wazne rozdzialy i naszej linii Jaxa-Chamcow z Warszawy. Tomasz Jaxa-Chamiec syn Marka i Joanny z Pluzanskich, wnuk Bronislawa Szczesnego z Andruhy

sobota, 05, lipiec 2008

Władysław: Sidorów to moje miejsce urodzenia....

Sidorów to moje miejsce urodzenia i wczesnego dzieciństwa. Odwiedziłem te miejsca po raz pierwszy po 30 latach od opuszczenia rodzinnych stron. O rodzinie Paygertów dużo słyszałem w rodzinnym domu. Z dzieciństwa zapamiętałem wygląd dworu i fontanny. Są to dla mnie sentymentalne wspomnienia. Dlatego miło jest obejrzeć zamieszczone zdjęcia stron lat dziecinnych. Dziekuję.

piątek, 25, lipiec 2008

dana: Mój Tatus często wspomina czasy .....

Mój Tatus często wspomina czasy z dzieciństwa i opowiada też o rodzinie Paygertów. Dlatego pamiętniki opisujące zycie w Sidorowie bardzo mnie zainteresowały i napewno zachęcę moich Rodziców do ich przeczytania przeczytania.

piątek, 16, maj 2008

Rysiek Sozanski: Moja mama Karola byla urodzona ....

Moja mama Karola byla urodzona w sidorowie w kwietniu 1917r,byla z domu Witkowskich . Miala dwie siostry lonia ,frania ibraci maniek i bronek.Rosjani Wywiezli mojich rodzicow no syberie w 1940r

czwartek, 24, kwiecień 2008

Radosław: zapewne jesteśmy rodziną.....

zapewne jesteśmy rodziną, mój dziadek pochodzi z Tłusteńkich - wieś obok Sidorowa - a ożenił się w Sidorowie. Oczywiście Sozański mu było

wtorek, 16, wrzesień 2014

Edmund: Mieszkałem w pobliżu Sidorowa.

Mieszkałem w pobliżu Sidorowa. Opisane wspomnienia pozwoliły mi powrócić do  czasów mego szczęśliwego dzieciństwa. Dziękuję za to.

wtorek, 15, kwiecień 2008

David Walenty Golab: super!

super!

poniedziałek, 30, listopad -0001

 

Powered by Phoca Guestbook