Śmierć Jana Kornela Paygerta

 

28 czerwca 2009 zmarł Jan Kornel Paygert syn Adama.

 

 

 

Pochowaliśmy Go 3 lipca na cmentarzu parafialnym w Józefowie w grobowcu Baranieckich i Witkowskich.

Poniżej  tekst pożegnania Adama, które wygłosił po Mszy Św. pogrzebowej

 

 
     Odprowadzamy dziś na wieczny spoczynek życie - po ludzku myśląc i mówiąc - nie całkowicie spełnione. Ale ufajmy miłosiernej mądrości Przedwiecznego Ojca.

     Śp. Jan Kornel Paygert urodził się w Warszawie dnia 14 marca 1958 r. W dzieciństwie i młodości dzielił z rodzicami wszelkie ówczesne niedostatki i trudności losu, na jaki narażeni byli rodzice: zmarła matka Irena, lekarz pediatra w kilku kolejnych szpitalach dziecięcych i ginekologicznych, i żyjący do dziś ojciec, ówczesny publicysta w kilku tygodnikach i miesięcznikach społeczno-religijnych.
    Swój trud szkolny śp. Jan zaczyna we wrześniu 1965 r. W rok później przystępuje do I Komunii św. w kościele parafialnym św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży.
    W latach 70 tych kończy szkołę średnią na mokotowskim Wyględowie; skąd po ukończeniu 18 roku życia wyjeżdża kilkakrotnie na wakacyjne prace ogrodnicze w Norwegii.
    Będąc już studentem socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, bacznie obserwuje pracę i postawy kolegów polskich (niekiedy docentów i profesorów polskich wyższych uczelni), na te sezonowe prace w kontekście kultury skandynawskiej.
     Zaczyna się intensywne życie studenckie przeplatane trudem pisarskim i translatorskim. Z gimnazjum wynosi bowiem dobrą znajomość angielskiego, która niebawem owocuje przekładem noweli Hemingwaya pt. ”Wiosenne potoki”. Sam pisze kilka nowelek, ale jakoś nie ma woli czy odwagi by ogłosić je drukiem.
     Próbuje również malować będąc przez jakiś czas kandydatem na studia w Akademii Sztuk Pięknych. Ostatecznie dostaje się na socjologię Uniwersytetu Warszawskiego, której, pomimo dobrze zdanych egzaminów, nie kończy, poświęcając się całkowicie pracy literackiego tłumacza. Ma nawet szczęście. Amerykańska książka opisująca kariery finansowe kilku amerykańskich rodzin pt. ”Miliarderzy”, doczekuje się  kolejnych wydań.
     Wówczas śp. Jan przyjmuje ofertę tłumaczenia ze strony PIW-u dużej, naukowej monografii angielskiej o życiu i epoce wielkiego malarza, rzeźbiarza i architekta włoskiego Renesansu, Michała Anioła Buonarotti`ego. Książka, pełna ciekawych anegdot, wspaniałych scen, także targów wielkiego artysty z książętami i papieżami ówczesnego Rzymu niemal w przededniu rewolucyjnego wystąpienia Marcina Lutra, nie stała się wydawniczym i księgarskim sukcesem wydawnictwa i samego tłumacza.
     Chyba właśnie wówczas zaczęła się długotrwała depresja zmarłego, który od 20 lat mieszając we własnym mieszkaniu na Ursynowie, odsuwa się nie tylko od bliskich z rodziny, ale i od środowisk koleżeńskich, których był kiedyś cenionym i lubianym uczestnikiem.
     Po śmierci matki wraca do mieszkania z owdowiałym ojcem dając mu nadzieje opieki na starość. Opatrzność Boża kieruje jednak inaczej jego i ojca losem. 28 czerwca, w niedzielę, w wigilię uroczystości Apostołów Piotra i Pawła, umiera na raka lewego płuca po ponadtygodniowej śpiączce farmakologicznej na oddziale hepatologii szpitala MSWiA w Warszawie.