Dziennik Eleonory Trzecieskiej pisany w 1945 roku (kwiecień-czerwiec)

            W 2017 roku Wychowawczynie Domu Dzieci „Wzrastanie” (mieszczącego się w dawnym dworze Trzecieskich w Dynowie), odnalazły w starej szafie zakurzony zeszyt zawierający bezcenne historycznie wspomnienia Eleonory Trzecieskiej. 

Panie Basia i Jadzia

           Rodzina składa serdeczne podziękowania Paniom Basi i Jadzi za przyczynienie się do publikacji notatek sprzed 73 laty.   Rzucają on ciekawe światło na atmosferę w kraju zaraz po wyzwoleniu spod okupacji niemieckiej a w przededniu wciągnięcia Polski o obręb państw zależnych od Rosji Sowieckiej.

           Rękopis mojej Prababki Eleonory przepisałam zachowując pisownię, ortografię i interpunkcję używaną przez Autorkę. Słowa nieczytelne zaznaczyłam wielokropkiem.

   Dodane zdjęcia pochodzą z moich zbiorów oraz Zofii Paygert-Yaranga.

           Odnaleziony zeszyt nosi nr IV

(Zainteresowanych czytelników odsyłam do bardziej szczegółowego pamiętnika Eleonory Trzecieskiej umieszczonego na niniejszej stronie przed paru laty)

                                                                                                                                                                                                  Maria Baraniecka-Witkowska, wrzesień 2018

 

       24.4. Moskale zdobyli Wiedeń i są na Przedmieściach Berlina, a Anglicy o 20 km. U nas cicho. Czas na dworze okropny. Zimno i deszcz. Za dwa dni nasze złote wesele!

       29.4. Nasze złote wesele odbyło się ślicznie. Pogoda cudowna, ciepło, tylko wiatr. Rano o 8 weszliśmy do kościoła. Ołtarz pełen kwiatów, przed ołtarzem klęczniki przykryte kapą, a na nich welon z wiankiem mirtu. Ksiądz kanonik wystąpił w białej kapie i miał do nas przemowę po której związał nam ręce i dał nam do ręki laski złocone zakończone krzyżem mówiąc: weźcie laski, podporę waszej starości. Kościół pełen ludzi, nawet gimnazjum wystąpiło, choć był to dzień powszedni. Wyszła Msza św. w czasie której my, wszystkie dzieci i wnuki przystąpiliśmy do Komunii św. Po południu o godz.(?) fotograf przyszedł robić zdjęcia, nas, naszych wnuków i dzieci. Niestety nie było naszych synów, ani ich dzieci, czyli brakło jeszcze 7 wnuków, dwóch synów, jednej synowej i zięcia Jurka. Może Bóg miłosierny pozwoli i ich się jeszcze doczekać. Potem usiedliśmy do podwieczorku przy ślicznym stole ubranym w wiosenne kwiaty, na środku stołu girlandy z kwiatów przeplatanych fiołkami które tworzyły dwie daty: 1895 i 1945. Na podwieczorek podano herbatę, ciastka, kanapki i torty. Dostaliśmy w darze tort od ks. Proboszcza i od Państwa Baranieckich oraz od nich duże flaszki wina.

Budynek starego dworu został wysadzony przez Niemców w lipcu 1944

 

Rodzina na schodach nowego dworu (w którym dzisiaj mieści się Dom Dzieci "Wzrastanie") ocalałego podczas wybuchu amunicji niemieckiej:

stoją od lewej: Teresa Paygertówna, Belg Nestor (?), Helena Kamińska, Krystyna Kunstetter, Belg Albert Clessen, Stefania Kunststterowa, Anna Trzecieska, Kinga Moysowa

siedzą od lewej: Małgorzata i Kazimierz Baranieccy, Franciszek Baraniecki, Eleonora i Stefan Trzeciescy - jubilaci, Wanda Baraniecka, Józefa Paygertowa,

siedzą na stopniach od lewej: Andrzej Kunstetter, Barbara Kunstetterówna, Zofia Paygertówna, Stefan Moysa, Józef Kalasanty Paygert

 

       Ks. Proboszcz wniósł nasze zdrowie podnosząc, że mieliśmy zasługi bośmy dawali przykład religijnością naszą otaczającemu ludowi. Następnie ojciec wniósł zdrowie duchowieństwa, a specjalnie ks. Kanonika, a na końcu i ja przemówiłam do młodzieży mówiąc że na ich barkach spoczywać będzie obowiązek odbudowania ojczyzny. Dali dowód, że umieją pracować bo wśród największych trudności kształciła się aby się przygotować do swoich obowiązków a następnie narażali młode życie aby wyganiać wroga z ojczyzny. Przemówienie bardzo się podobało młodzieży, która potem zaśpiewała: ”Jeszcze Polska nie zginęła” i „Rotę” Konopnickiej. Następnie młodzież jeszcze długo się bawiła a nasz Belg śpiewał śliczne, francuskie piosenki. Na tem skończyła się śliczna uroczystość, która pewnie i nam i naszym dzieciom i wnukom zostanie w pamięci.

      Ponieważ jednak w życiu radość przychodzi po smutku, a smutek po radości dostaliśmy smutną wiadomość, że Rudniki, majątek Kini zupełnie zniszczony, dom, stajnie, jednym słowem wszystko. Jeszcze gorsza, że konferencja w San Francisco nie może dojść do porozumienia co do granic Polski, wiec grozi wojna pomiędzy Anglią, Ameryką a Rossyą, czyli, że znowu wszystko się przedłuży. Może Bóg miłosierny da że (?) Moskale nie porwą się na Anglię i Amerykę. Obecnie, podobno Anglicy wylądowali w Hamburgu, a Moskale są już w samym Berlinie gdzie są walki uliczne. Zbliżają się do Monachium i do Berthesgaden, siedziby Hitlera. Wiemy, że dla Polski wszystko się dobrze skończy, ale czy my doczekamy ?

       Wczoraj byli u nas PP. Ćwiklińscy z córką panią Stojanowską, która była cały czas w Warszawie i opowiadała wiele o okropnościach które wyrabiali Niemcy w Warszawie. Tak np. spalili żywcem żonę i dzieci jednego oficera dlatego ze nie daleko jej domu znaleźli zabitego Niemca, zastrzelili na ulicy dziecko pani Lutosławskiej, która była Hiszpanką a wiec dziecko było brunetem i inne okropności. Twierdzi ona, nie może opowiedzieć ani 10 tej części tego co się działo. Zygmunt Radzimiński był w Gdańsku gdzie Niemcy (...) udają Polaków. W Gdańsku okropny głód, bo Niemcy wywieźli wszystkie zapasy tak że ludzie na ulicy z głodu umierają. Straszna tragedia.

        1/5.1945. Zdaje się, że Niemcy skapitulowali a o Hitlerze mówią, że go zabiła bomba a jego rezydencja obrócona w perzynę. Także uwięziony Mussolini. Może Bóg da, że przyjdzie do ugody z Rosją. Zresztą czekajmy co dalej będzie.

        Wczoraj było pierwsze Majowe nabożeństwo. Pierwszy raz od pięciu lat będziemy obchodzić 3 Maja uroczyście.

        4/5 1945. Tryumf. Dziś nadeszła wiadomość, że Niemcy skapitulowali. Wojna skończona. Goebels i Göring popełnili samobójstwo, a 30 kwietnia umarł Hitler wskutek ran otrzymanych na froncie. Mussolini został uwięziony przez partyzanckie wojska i skazany na śmierć i wyrok natychmiast wykonany. W Berlinie na Reichstagu powiewa chorągiew rosyjska, Norymberga zupełnie zniszczona. Przypominam sobie jak żołnierze śpiewali w roku 1940: ”Wir werden nach England Fahren”.(...). Tak przeszła dni chwała złych ludzi, jak przeszła chwała Hitlera. Najciekawsze co dalej będzie z Rossyą i co będzie z Polską. Teraz odbywa się konferencja w San Francisco co do ustalenia granic rozmaitych państw. Królowo Korony polskiej wspieraj nas jeszcze abyśmy doczekali chwili kiedy będziemy już mieli swój rząd i zupełną wolność.

        Bezczynnie i dumam wiadomościami o nas do Ameryki do Antka. Kiedy my go zobaczymy? Tęsknota za nim rozdziera mi czasem serce. Pracujemy w ogrodzie, to znaczy one pracują, czyli moje dzieci i wnuki, a ja biedna siedzę bezczynnie i dumam nad tem jaka ja byłam do niczego, jak właściwie nic nie umiałam. Trudno! Może Pan Bóg mi tego za złe nie poczyta, może to będzie służyć na to abym była pokorniejsza, niech się dzieje wola Jego! Tymczasem cieszmy się, że Niemców nie ma i nie będzie.

        8 Maja 1945. Radość! Nad miastem powiewa biała flaga, wojna skończona. Działania wojenne skończone w całej Europie! Nie wiemy jeszcze jakie warunki, czy Rosja zgodziła się na opuszczenie wschodniej Polski, ale przypuszczamy że tak musiała Anglia i Ameryka (…). Szczegóły przyjdą w tych dniach. W Watykanie będzie dziękczynne nabożeństwo, potem mowy króla angielskiego, prezydenta St.Zjed. i Churchila. Niestety nie będziemy tego słyszeli, bo nie mamy radia. W tych dniach dostaniemy gazetę, czekajmy zatem, a tymczasem cieszmy się i dziękujmy Matce Najśw. która w swoim miesiącu nam to wyprosiła! Przypominam sobie jak w roku 1940 Niemcy śpiewali: „Wir werden nach England Fahren”.

         Gloria in excelsis Deo!

        11/5. Dziś nadeszły gazety. Dnia 8 maja Niemcy  skapitulowali na lądzie, na morzu i w powietrzu bezwarunkowo i ogłosili to całemu światu. Anglicy są już w Cieszynie. Berlin zdobyły wojska polskie. Wojska aliantów sami Niemcy uznają z entuzjazmem, widocznie już się im wojna zanadto sprzykrzyła. W całej Europie radość, wszyscy odetchnęli. Nawet Portugalia i Hiszpania zerwali stosunki dyplomatyczne z Niemcami pod pozorem, że tam nie ma teraz rządu. Opowiadają, że Moskale zabierają się ze Lwowa, że zabierają co się da, nawet tramwaje, ale jeszcze nie wiemy co się dzieje w innych częściach wschodniej Małopolski. Goebels popełnił samobójstwo, ale nie tylko on lecz całą rodzinę swoją przed tem zamordował to zn. żonę i 4 dzieci. Frank, b. gubernator jest w niewoli. Tak się kończy buta niemiecka!! Mieliśmy przez 3 dni śliczną pogodę i ciepło.

        13/5. Cała okolica kąpie się w promieniach słońca i zdaje się odpoczywać. Drzewa owocowe ślicznie kwitną, stoją całe w bieli jak panny młode. W Krakowie odbyła się defilada wojska polskiego przy dźwięku naszego Zygmunta. Londyn, Paryż, Bruksela, Nowy York tonęły w morzu światła, wszędzie radość i ukojenie. Wyobrażam sobie co się dzieje Niemcom. Powiadają, że Hitler popełnił samobójstwo, a Göring jest w niewoli. Król belgijski więziony przez Niemców wrócił do Belgi, a królowa holenderska także wróciła. Ludność cieszy się i urządziła im iluminacyę. Przeżywamy wprost historyczne czasy. Wczoraj wyjechał cały oddział Poznańczyków: PP.Trzcińscy, Jóźwiakowie, pani Domagalska. Trzcińskich mi żal, przyzwyczaiłam się do nich i tak serdecznie się do nas przywiązali.

          Konferencja w San Francisco obraduje dalej tylko Mołotow pojechał do Moskwy po instrukcje co ma żądać od aliantów. Podobno Japonia także skapitulowała, a zatem sławna „oś” pękła.

         17/5.Cudna pogoda. Sady kwitną cudownie. Z niektórych jabłoni już kwiaty opadają, listki kwiatów tak podobne do naszych złudzeń, które opadają z naszego życia jak te kwiaty. W sadzie u nas bardzo ładnie. Jest to miejsce jedyne gdzie nie ma tego zniszczenia!

         Mołotow (wracając do polityki) nie pojechał do Moskwy ale umarł! Zdaje się, że to dla nas dobrze, bo jego następca, Litwinow ma być życzliwy dla Polski. Z Katowic przyjechał teraz Zygmunt Radzimiński. W Katowicach życie zupełnie normalne, sklepy otwarte, wielki ruch, ludzie robią interesy. Zygmunt spotkał tam naszego Musia któremu się doskonale powodzi; jest dyrektorem jakiegoś koncernu i zarabia ze 40.000 miesięcznie. Prawdziwe to dziecko szczęścia. Niektórzy z Dynowa jadą do Karkowa i opowiadają, że w Krakowie spodziewają się wojny między Turcja a Rossyą, bowiem Rosja chce odebrać Turcji Dardanele. Ja jakoś poczuwam się stosownie do przysłowia „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Anglia na tem skorzysta i sama się usadowi na Dardanelach.

         18/5.Dziś pierwszy po długiej pogodzie deszcz. Potrzebny, ale nudny. Nie zgadzam się z Mickiewiczem, że niepogoda jest piękna i nie cierpię deszczu a kocham słońce, niebieskie niebo i ciepło. Dziś powiadają, że Japonia chciała kapitulować, ale pod warunkiem, że Japonia nie będzie okupowana. Na to nie zgodzili się alianci, więc zdaje się, że będzie wojna z Japonią w której to wojnie wezmą udział Ameryka, Anglia i Rossya. Będzie to okazja wyciagnięcia Rossyi z Europy, bo będzie musiała swoje wojsko wycofać. Od 20 Maja ruch kolejowy pasażerski będzie zamknięty, bo wielkie transporty wojska pójdą na wschód.

         Jedna kobieta, która była w Niemczech na robocie podczas okupacji angielskiej opowiada, że Anglicy w Niemczech zachowywali się idealnie, przywieźli doskonałą żywność, ubrania, robotnicy pracują tylko sześć godzin dziennie i traktują ich(...) względami. Dlaczego te Niemcy maja takie szczęście, a my musimy być pod Moskalami? Dostałam smutną wiadomość, że Bolcia Chamca, mego ciotecznego brata Niemcy zastrzelili bo podczas powstania w Warszawie on był komendantem jednego bloku domów i z tego domu padł strzał do Niemców co Bolcia zastrzelili. Biedak smutne miał życie i smutny koniec.

         20/5. Zielone Święta! O jasnym, słonecznym poranku, po południu deszcz. Czytamy gazety! Prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział mowę w której dziękował Bogu za zwycięstwo i zarządził modły dziękczynne w całej Ameryce. Temi dniami przepiszę ją i umieszczę w tym pamiętniku dla pamiątki na późniejsze czasy. Churchil powiedział mowę, która zakończył słowami powiedzianymi do tłumu zgromadzonego pod jego oknem: „God bless you”, czyli: „Niech was Bóg błogosławi”. W programie jest szybkie uruchomienie szkół, fabryk, doprowadzenie do porządku kolejnictwa. Granice jeszcze nie ustalone skąd niepokój co się stanie z nami.

         24/5.Deszcz, deszcz! Ohydny, nudny deszcz. Tak żal tych majowych dni, które idą na marne. Siedzę w domu i nudzę się do warjacyi. Młodzi szczęśliwie maja zajecie, ja biedna siedzę samotna i mam czas na smutne rozmyślania. Czuję się niepotrzebna, piąte koło u wozu. Trzymała mnie dotychczas nadzieja, że jeszcze zobaczę Antka, teraz ta nadzieja coraz dalej się odsuwa, bo zdaję się, że Anglia i Ameryka prą do wojny z Rosja i choć ona, zdaje się będzie się toczyła w Azji, ale nie będzie normalnych stosunków i Antek nie będzie mógł przyjechać a ja umrę nie zobaczywszy go.

         O ile jest jaka taka pogoda przepędzam ranki przy inspektach gdzie teraz odbywa się sprzedaż flanców ale robić coś sama już nie mogę, a jak deszcz pada siedzę w domu i nudzę się straszliwie.

         Stefan Moysa wrócił ze Starejwsi, gdzie widział się z prowincjałem Jezuitów, który słucha (...) radia angielskiego. Ten twierdzi, że już w jesieni Polacy wrócą do swoich siedzib na wschodzie i powiada, że teraz będzie wojna z Japonią, a po pokonaniu Japonii zabiorą się do Rossyi. W każdym razie niema nadziei żeby u nas zapanowały normalne stosunki.

         28/5. Nareszcie zrobiła się pogoda. Pracujemy w ogrodzie to zn. młodzi pracują, a ja siedzę jak zwykle bezczynnie i tylko zapisuję utarg na flance. Mam zamiar postawić małą cieplarnię na róże, aby mieć z tego dochód. Te drzewa, które uszły od pożaru (...) stoją w cudnej zieleni. Za trzy dni Boże Ciało i ostatnie majowe nabożeństwo. Królowo pokoju, dokończ swego dzieła, niech już na całym świecie zapanuje pokój i zgoda, a biedna Polska niech odetchnie nareszcie.

         29/5.Cudny dzień ciepły i słoneczny. W Niemczech złapali Himmlera (szefa gestapo) udawał, że ucieka z obozu koncentracyjnego (ironia, bo on był tych obozów twórcą), ale gdy go złapali zażył truciznę która miał w fiolce pod plombą w zębie. Z tej trójki, Himmler, Goebels i Göring został już tylko Göring w niewoli, a co do Hitlera to nikt nie wie gdzie on jest. Czasem mi się zdaje, że to wszystko sen. Teraz cisza koło mnie; po południu wszyscy śpią a ja czytam listy z podróży(...). Jak to świat się zmienił w stosunkowo krótkim czasie ledwo 120 lat jechało się przez całą Szwajcarię i Włochy końmi. Zabierało to dużo czasu, ale za to poznawało się kraj i ludzi lepiej niż dzisiaj. Charakterystyką dzisiejszego czasu jest pośpiech. Śpieszą się ludzie niewiadomo czasem dlaczego i do czego jak to powiedział ktoś: dureń z Paryża chce jak najprędzej dojechać do tego durnia w Pekinie. Z tego powstaje mechanizacja, a z niej wojny a rezultatem wojny że jedzie się do Krakowa dwa dni.

         Pojutrze Boże Ciało. Pierwszy raz od pięciu lat processya będzie na rynku.

         3/6.1945. Processya Bożego Ciała przy cudnej pogodzie. Kraj cały zdaje się jakby oddychał nie ma już Niemców i Moskali i wojska. Pracujemy w polu i ogrodzie; w kościele tłumy ludzi.

Teraz zaczynają wychodzić światło dzienne niektóre zbrodnie niemieckie tak np. że z ludzi robiono wędliny! i całkiem po prostu jedzono! Nawiasem dodam, juz 70 lat temu mówił mi jeden ksiądz misjonarz ze ludożerstwo nie istnieli w środkowej Afryce miedzy dzikimi plemionami, bo Anglicy to wytępili aż dopiero Niemcy znowu u siebie zaprowadzili zjadając żydowskich Polaków. Z tłuszczu ludzi wyrabiali mydło. Ale za to mają u siebie bolszewików, którzy płacą im piękne za nadobne. Niemcy muszą teraz usługiwać Polakom, a ich gospodarstwa na Śląsku obejmują Polacy, których na Śląsku osiedlają. Hitler przepadł jak kamień rzucony do wody nikt nie wie czy żyje czy też gdzieś uciekł i ukrywa się. A w Polsce jak dawniej ludzie sieją, sadzą kartofle i modlą się. Niewiadomo jeszcze co dalej będzie czy nie przyjdzie do wojny Anglii z Rosją. Obecnie jeszcze czekają do wyborów Anglii, które mają się odbyć 5-go Lipca. Na razie Churchill utworzył nowy rząd bardzo prawicowy i bardzo dla Polski życzliwy.

          7/6.Dziś ostatnie nabożeństwo oktawy Bożego Ciała. Masa dzieci. Zapomniałam pisząc o różnych zwyczajach wspomnieć że jest w naszej parafii zwyczaj prowadzenia dzieci choćby najmniejszych na ostatnią processyę Bożego Ciała, aby otrzymały błogosławieństwo Było ich dziś dużo bardzo. Jasne główki i ciemne z liliami w rekach szły długim pochodem przed baldachimem. Przypomniały mi się czasy kiedy tak szły moje. Szczęśliwe dnie gdy ja dla nich a oni dla mnie były wszystkim. Dziś moje córki są dla mnie bardzo dobre, ale mimo wszystko czuję, że jestem poza nawiasem że w ich życiu nie gram żadnej roli. Nie darmo Goethe mówił że kogo Bóg kocha ten umiera młodo. Lepiej umierać nim się straciło złudzenia, póki się jest komuś potrzebnym. Potrzebna byłam Gabryelce a ona mnie ale jej już niema. Nieszczęśliwe mam usposobienie że im dłużej kogoś nie widzę tym bardziej za nim tęsknię. Tęsknota za Antkiem rozdziera mnie czasem. Kiedy ach kiedy i czy się zobaczymy? Już 9 lat mija gdy był ostatni raz Polsce.

          Dziś przez Dynów jechały auta rosyjskie i pytali się o drogę na Węgry. Przez Przeworsk przejeżdżają jakieś pociągi z wojskiem rosyjskim a na wagonach napisy: „Zwyciężyliśmy wroga wracamy do ojczyzny”.

          Do końca lipca jeńcy wojenni mają wrócić każden do swojej ojczyzny. Dla pamięci zapisuję, że Niemcy podczas okupacji robili wędliny z mięsa ludzkiego!!

          11/6 1945.Wczoraj były imieniny Małgosi. Młodzież dostała gdzieś patefon i tańczyli wesoło.

          Są pogłoski, że Japonia jest przededniu kapitulacji, ale wojska rosyjskie idą wszystkie na wschód więc że tu chodzi o Japonię, ale trudno sobie zdać sprawę w (...) a tylko przypuszczenie. Ameryka zmobilizowała na Japonię siedem milionów, które jeszcze nawet powołania nie mieli.

          Pogodę mamy teraz korzystną dla rolnictwa. Pojutrze imieniny Antka. Teraz tylko wspomnienie zostało.

          Niemam żadnych książek do czytania, więc o ile nie mam co robić w ogrodzie to nudzę się strasznie. Dnie się wloką bez celu. Cieszę się piękną pogodą i dziękuję za nią Bogu, ale nie mniej przykro mi nieraz że jestem taka nieużyteczna wszystkim. Ja myślę, że Pan Bóg chce mnie przed śmiercią oderwać od tego co kochałam najbardziej abym się zwróciła do niego!

          14 czerwca 1945. Wczoraj był odpust u nas. Było kilku księży i bardzo ładne kazanie. Popołudniu byłam u pani Ćwiklińskiej na jej imieniny. Spotkałam tam jej córkę Stojanowską która mi mówiła że teraz się odbędzie konferencja w Moskwie, która zażąda aby Moskale wycofali się z Polski po Zbrucz oraz 1 komisya złożona z przedstawicieli rządu londyńskiego, lubelskiego i krajowego ma ustalić nasz nowy rząd. Dziś wiadomość, że ten rząd już jest że bolszewicy maja się wycofać do 1 Lipca i na 15 lat ma być okupacja amerykańska. Jezu Chryste Matko Najśw. oby to była prawda! Ale podobno było to w gazecie. Czy wystarczy życia aby Bogu dziękować? Może wtedy i Antek przyjedzie? Może nawet będzie miał tutaj zatrudnienie i nami się zajmie! Wprost myśleć o takim szczęściu nie mogę.

          16/6. Czytam listy z podróży Odyńca. Czytam i dumam nad tem jak to jednak ludziom dawniej było dobrze. Jak napisanie nowego wiersza było zdarzeniem które poszerzało krąg przyjaciół tego poety i jaka to była przyjaźń! Jak przyjaciel nie miał dla drugiego sekretu, cieszył się jego radością i smucił jego smutkiem. Oprócz kilku takich serdecznych przyjaciół było jeszcze tyle znajomych z którymi się żyło w dobrych stosunkach z którymi się rozmawiało o różnych kwestyach i w poezji, i sztuce, w polityce jedni drugim pomagali tak np. Mickiewicz i Odyniec mieli listy polecające tak że gdy przyjeżdżali do jakiegoś miasta zawsze mieli zaproszenia i od razu nie czuli się obcy. Dziś wprawdzie są koleje, auta, statki i nawet samoloty a nie można podróżować, albowiem albo się nie ma pieniędzy albo są wojny i granice szczelnie zamknięte.

          Od trzech lat nie mam wiadomości od Antka choć jest poczta lotnicza!

          Teraz wychodzą na jaw coraz to nowe bezeceństwa niemieckie. Gdy w roku 1941 przyszli do Lwowa zaaresztowali od razu sławnego chirurga Ostrowskiego, następnie innych profesorów jako to (…), Sołowija, Progulskiego, Weigla (sławnego bakteriologa). Z początku ludzie myśleli, że ich wzięli do obozu, teraz jednak pokazało się że zostali zastrzeleni i tylko dlatego, że należeli do inteligencji polskiej. Jeńcy wypuszczeni z niewoli opowiadają, że żywił ich tylko Czerwony Krzyż a Niemcy dawali im tylko kartofle ugotowane w łupach bez omasty; i gdy nie mogli pracować, jeszcze ich bili i kopali. Zapisuję to umyślnie, aby kiedyś nie zapomnieli o tem. Często ludzie się sprzeczają jedno twierdzą, że bolszewicy gorsi od Niemców. Zapewne bo wypędzili ziemian ze swoich majątków, ja zaś twierdzę, że Niemcy gorsi; bolszewicy mają wymówkę, że walczą z kapitalizmem, że nie chcą aby się majątki skupiały w jednym ręku ale przynajmniej nie znęcają się nad tymi, którzy pracują sami, a Niemcy chcieli całą Polskę przemienić w kraj zaludniony samymi niewolnikami którzy mieli pracować ciężko na to aby oni mogli jeść i używać.

          Jutro 1 Komunia dzieci. Przed wojną Akcya Katolicka urządzała dla dzieci śniadanie na dziedzińcu szkolnym, stoły były zastawiane przed szkołą, zaścielone obrusami, ozdobione kwiatami. Każde dziecko dostawało kawę i bułki słodkie. Panie z Akcyi Katolickiej usługiwały. Niestety dziś nie możemy nic zrobić, bo nie mamy za co. Przypominają mi się czasy gdyśmy urządzali przedstawienia amatorskie w Sokole, jasełka, zabawy tańcujące, wspólny opłatek, wspólne święcone. Teraz Niemcy zniszczyli wszystko, nawet kostiumy i kulisy z Sokoła wywieźli, nawet aparat kinowy!

          19/6. Pierwsza Komunia ślicznie się odbyła.W przeciwieństwie do tego co było dawniej nie śpiewali Godzinek lecz stosowne do dnia tego modlitwy podczas Mszy. Ks. Bar miał bardzo ładna przemowę do dzieci. Po Mszy Św. wszystkie dzieci i my z niemi poszliśmy do Sokoła gdzie stoły stały ze śniadaniem dla dzieci i zaproszonych gości. Była kawa, bułki i ciastka. Az dziwno było skąd się tyle wzięło, choć samych dzieci było 150 a oprócz nich nauczycielstwo i dużo gości jednak wszyscy mieli pod dostatkiem wszystkiego. Przyjemnie było być znowu w Sokole który dawniej był zamknięty dla publiczności i słyszeć patryotyczne pieśni które dzieci śpiewały.

          Obecnie wróciliśmy do normalnego życia, pracujemy głównie w ogrodzie i w polu. Stefcia siekała buraki pastewne, Józia cukrowe z Belgami. Nieprzyjemnie, że ciągle gadają znowu o wojnie miedzy Ameryka, Anglią a Rossyą bo podobno Rossya ma wielki apetyt na Europę. Jak się to obróci nie wiadomo. 5 go Lipca zaczynają się w Anglii wybory, które maja być ukończone dopiero z końcem Lipca przedtem nic się nie wyklaruje. W każdym razie my mamy już ustalony rząd, który obraduje w Moskwie, ale ponieważ gazety nic o tem nie piszą, wiec my właściwie nic nie wiemy.

          24/6.Jestesmy pod wrażeniem wydarzenia, które mogło się tragicznie skończyć. Nasi Belgowie mieli wyjeżdżać w Piątek dn.22/6. Wilią tego dnia jeden z nich, człowiek kolo 30 lat poszedł się kąpać do Sanu i tam trafił na głęboką wodę i zaczął tonąć wołając wcześniej o ratunek. Mała 15 letnia nasza wnuczka Zosia Paygertówna która już miała się ubierać na brzegu wskoczyła do wody aby go wyciągnąć. Dzielna dziewczyna złapała go, tymczasem on uwiesił się jej u karku, dziewczyna trzy razy dawała nurka, bo on wpadł trzy razy do wody aż nareszcie trzymając go na plecach ostatkiem sił dopłynęła do płytkiej wody. Prawdziwie rzadki to wypadek, żeby młoda dziewczyna uratowała dorosłego mężczyznę. Powinna dostać order jak we Francji „La medaille de sauvetage”. Ja powiadam, że odezwała się rycerska krew. Jej zasługa tem większa, że rozumiała doskonale w jakim jest niebezpieczeństwie i czuła że lada chwila mogą utonąć oboje a mimo to nie porzuciła go.

          Wczoraj szli przez Dynów Moskale wyjeżdżający z Niemiec i szukali koni ale u nas Bogu dzięki nic nie zabrali. Jutro ma iść znowu wielka ich ilość. Marysia Radzimińska wróciła z Katowic i opowiadała, że Niemcy są nie tylko uprzejmi ale uniżeni wobec Polaków. Masa robotników wraca z Niemiec dziewczęta wystrojone z dużymi tobołami widocznie to wszystko szabrowane w Niemczech. W Rzeszowie  już można w sklepach wszystko dostać daktyle, rodzynki, kawę co kto chce. Wszystko to przychodzi z Ameryki to zn. Unrra czyli firma która specjalnie się tem trudni.

        26/6. W Niedzielę 24 św.Jana wilią tego dnia odbyły się tradycyjne sobótki a wieczór spędziliśmy u Baranieckich, bo to były imieniny matki Kazia. Nasi Belgowie z których jeden jest po słowie z Krzysią wyjechali daj Boże aby szczęśliwie dojechali do domów i dali od nas wiadomość do Kuby. Robotnicy wracający z Niemiec opowiadają o okropnym zniszczeniu miast niemieckich tak np. nad Dreznem był nalot czterech tysięcy bombowców amerykańskich które przez 45 minut Drezno bombardowały i przemienili miasto w kupę gruzów. Jednocześnie wychodzą na jaw bezeceństwa robione przez Niemców w Oświęcimiu, Dachau i Majdanku. Niektórych Polaków tak bili nahajkami do których były przyczepione haki, że ciało kawałkami odpadało. W Dachau zginęło 2500 księży samych, w Majdanku umarło milion 400 tysięcy nie licząc Żydów, których się truło gazami trującymi. Dopiero teraz bolszewicy i Anglicy badają te więzienia i widzą te (...) dzieła tortur. Staszek Baraniecki, Mietek Wrażeń i teraz jak się zdaje Staszek Sosnowski który był tam od 1940 roku ale musiał zginąć, bo go do tej pory nie ma. Piszę o tem, aby ci co kiedyś po mnie przyjdą nie zapomnieli o tem.

        W kraju u nas cicho i spokojnie. Armia partyzancka która dotąd kryła się po lasach podobno dostała rozkaz rozwiązania się.Po tamtej stronie tak cicho nie było ponieważ zaraz wybuchła wojna ukraińska. Dziś spotkałam dwie biedne kobiety które szły po prośbie dlatego że pochodzą z Borownicy a tam cała wieś spalona przez Rusinów. Podobno 300 tysięcy Polaków wyjeżdża na Śląsk gdzie obejmują całe gospodarstwa obsiane domy zupełnie urządzone bo Niemcy uciekając przed Moskalami nie mieli czasu nic zabierać Tak to pokutują teraz za to co z nami zrobili.

 

„Cudne bujne kwiaty rosną

W tym ogrodzie mego życia

Sadziłam je tu wiosną

Jak tu dużo kwiecia

Lilia stoi całkiem biała

Jasna róża się rumieni

Gdy jesienią przyjdzie fala

Każdy kwiatek się odmieni

Wiatr je strąca z drzewa

Gdy opadną śnieżne płatki

Słodki owoc  (…)

Chciałam komuś być osłodą

Lecz siwizna wieńczy skroń

Miłość przeszła wraz z urodą

Kto na starą spojrzy już?

Dziewczyna już tu była

Z tej jabłoni owoc rwała

Czyja ręka ją sadziła

Kto się spyta, kto?”

   Napisałam ten wiersz dn.27/6 1945.

   

          Niech będzie pamiątka po mnie  i powie co czułam i myślałam w godzinach samotnego dumania.

 

„Słowik śpiewa pośród drzew

Pod drzewami chodzę sama

Już przemija słodki śpiew

Lecz mój głos nie wzbudza echa( ??)

 

Przyszła zima całun biały

Pokrył kwiaty liście drzewa

Pod całunem spi świat cały

Żaden ptaszek już nie śpiewa

 

Cichy całun zapomnienia

Już zasypał ślady moje

Już nie żyją me marzenia

Już je połkły życia fale

 

Dzieci moje już niedługo

Pójdę z wami drogą życia

Czas jak rzeka płynie strugą

I już widać tamten brzeg

 

Na tym brzegu on już stoi

Czuję boskie twe spojrzenie

Ach on pragnie duszy mojej

On jeden nie zapomni mnie.”